Dzisiaj przeczytałam 'Krew Manitou', szybko mi to poszło - 3 dni :D Szczerze muszę powiedzieć, że nie jestem zachwycona, ale mimo wszystko podobała mi się ta książka. W końcu to mój ukochany cykl Manitou ;) Byłam przed wczoraj w bibliotece i wypożyczyłam 'Ciało i krew' (za które zabiorę się dzisiaj), 'Ofiara', 'Ziarno demona', 'Song umarłych' (to kontynuacja 'Bluesa duchów', którego nie było niestety w bibliotece... Tzn. w bazie danych był, ale akurat teraz nie było...).
Uwielbiam Mastertona. Wiem, że się powtarzam, ale tak właśnie jest. Wkurza mnie czasami to w jaki sposób toczy się akcja, a raczej to, że przy końcu wszystko dzieje się na raz i zakończenie jest takie jakieś nie pasujące do całości, jakby wyrwane z innej książki. Takie mam czasami wrażenie. Ale i tak Graham Masterton jest mistrzem, a nie jak to co niektórzy twierdzą - King... Jego książki są nudne jak flaki z olejem. Jedynie 'Sklepik z marzeniami' mnie nieco zaintrygował, dlatego kiedyś kupię tą książkę i przeczytam do końca, ale nie oznacza to, że nie był irytujący... Był - dlatego przestałam go czytać...
Czytałam opinię i książce 'Ciało i krew' i była pochlebna. Mam jednak nadzieję, że przełknę tę książkę równie szybko, co 'Krew Manitou', bo na półce stoją kolejne, które czekają na swoją kolej... ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz