wtorek, 15 lutego 2011

15 lutego - ciąg dalszy dnia...

No i nie czytam już Kinga... King jest beee... Nie wiem co ludzie w nim widzą... Ja po prostu nie mogę tego czytać... Chociaż z drugiej strony nie mogę powiedzieć, że sklepik z marzeniami jest straszny i niezjadliwy, bo tak do końca nie jest, ale mimo wszystko jakoś trudno mi się go czyta... Kiedy czytam - wnerwiam się, bo mi się nie podoba i nudzi mnie, kiedy nie czytam - ciekawa jestem co będzie dalej i mam ochotę się dowiedzieć... Ale już dość! Jutro oddaję to do biblioteki. I 'Chudszego' też nie mam zamiaru czytać... Po co mi to... Jak wyczerpie się cały zapas biblioteczny Mastertona, to sięgnę po Koontz'a i zobaczy się, czy ten autor jest warty uwagi...

W zasadzie to długo nie pisałam. O czym mogłabym tu wspomnieć? No, może o tym, że Mileczka była chora, strasznie wymiotowała, byłyśmy z nią dwa razy na kroplówce, brała taką specjalną pastę na jelita, jadła specjalną karemkę no i Ranigast bierze - już prawie dwa tygodnie - jeszcze jutro jej dam i chyba zakończymy tę kurację... ;)

Co poza tym... Hmm... W dalszym ciągu nie mam pracy. Biuro pracy na 22. czyli za kilka dni. Otwierają u nas Tesco, więc liczę po cichu na to, że może tam się załapię... Chciałabym. Potrzebuję tej pracy... Kupię sobie ogromny regał na książki, który postaram się cały zapełnić ;) Ach, jaki ja mam apetyt na książki... ;)

Trochę już późno... Zmęczona jestem...

Teraz czytam: 'Diabelski Kandydat'.
Początek był nieco nudny, ale już się akcja rozkręca, tak więc nie jest źle ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

My playlist


MusicPlaylistView Profile
Create a playlist at MixPod.com