Byłam dzisiaj w BM w sprawie mojego stażu. Dowiedziałam się, że nic z tego, ale za to chcą mnie zatrudnić, więc bardzo mnie to ucieszyło. Oczywiście nie okazywałam tego, całkowita powaga. Rozmawiałam z kierownikiem i jeszcze z taką jedną panią (nie wiem kim ona jest). Zapytała mnie, co robię poza szukaniem pracy... Powiedziałam, że studiuję. No i zaczęło się... - "to my się jeszcze zastanowimy..." Aż mi się gorąco zrobiło. Musiałam zrobić coś, żeby nie musieli się długo zastanawiać. Powiedziałam, że jeżeli byłyby z tego powodu jakieś problemy to ja zrezygnuję wtedy ze studiów, ponieważ nie mając tej pracy również musiałabym z nich zrezygnować, bo nie byłoby mnie na nie stać. Dobrze przynajmniej, że sprawa jest jasna. I chyba na prawdę zrezygnuję . Teraz tak sobie myślę, że tak będzie lepiej. Oczywiście na razie... Studia wznowię... Może za rok, może za dwa lata... Tego jeszcze nie wiem... Zresztą na moim roku nie ma nikogo kto wpadł by mi w oko... Hihi
Ale tak poważnie... Szkoda mi, na prawdę szkoda tych studiów... Ale jak będę pracować to zapomnę o tym... Będę miała swoje pieniądze, w końcu o siebie zadbam... Tego mi na razie trzeba. No i będę miała więcej czasu na to co lubię najbardziej, czyli na książki ;) Smutek mnie nie opuszcza, ale nie ma co się załamywać...
A może nie zrezygnuję?! Na razie tego jeszcze nie wiem. Zobaczymy co czas pokaże...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz